Nie taką mamą chciałam być. Czy istnieje perfekcyjna mama?

Spaghetti Mess

Dawno, dawno temu, zanim ktokolwiek wpadł na pomysł, żeby uczynić ze mnie mamę,  a jeszcze żadna z moich koleżanek nie zrobiła kroku w stronę macierzyństwa, podglądałam  życie i zdjęcia celebrytek.

Każda z nas zawsze znajdzie swoja idolkę z kolorowych okładek do której wyglądu przecież pragnie dążyć. Wiadomo, ładne, zgrabne dziewczyny z ułożoną fryzurą i zrobionymi paznokciami. Idealne. Zero śladów ciąży, żadnego brzuszka, nogi, jak u sarenki. Najfajniesze dodatki, najmodniejszy wózek, wszystko idealnie dobrane. Na tip-top. Chciałam być jak one.

Zaczęło się już w ciąży, kiedy moje wyobrażenia prysły jak bańka mydlana. TAK, szybko i niespodziewanie.  Moje zdjęcia, a zdjęcia, jakie oglądałam kiedyś, zupełnie się nie pokrywały. Mój brzuch nie był idealnie okrągły, pupa urosła za duża, a w ubraniach ciążowych, zamiast wyglądać  jak dziewczyny z gazet, wyglądałam  jak w okryciu od kanapy. Dosłownie.  Zaręczam CI, że gdyby istniała funkcja nałożenia photoshop’a w życiu codziennym, był by to mój poranny rytuał. Może wynikało to z moich kompleksów, może z braku samooakceptacji, a może z tego, co kreują nam media. W każdym razie nie czułam się tak, jak planowałam.

Kiedy rósł mi brzuszek, a w nim maleństwo, praktycznie cały czas planowałam, co się zdarzy i jak będzie wyglądało nasze życie. Nie wspominając porodu, ale myślałam, że będzie łątwiej, że będzie wielkie bum! i pojawi się na świecie istota. Zupełnie nie dopuszczałam do siebie tego, że  poród trwa, trwa i jeszcze trochę trwa i wcale nie mija, jak mrugnięcie okiem.

Planowałam, że

nigdy się nie dam zmęczeniu. A okazało się, że zmęczenie mnie przygniotło. Oj nie, nie zaplanujesz swojego dnia, nawet jak jesteś Panią Perfekcyjną. Wydawało mi się, że jeżeli się dobrze zorganizuje czas, zaplanuje działania, to i dziecko się „wpisze” w nasz plan dnia.

Otóż : NIE.  Szybko zostałam postawiona do pionu. Moja córka miała totalnie inne wyobrażenie na temat tego, jak będą wyglądać nasze dni. Kiedy ja chciałam spać, ona nie, kiedy ja miałam pokarmu co nie miara, jej sie nie chciało jeść. Życie z niemowlakiem okazało się zupełnie inne, niż miało być. I przyszło to zmęczenie i dziękuję, że miałam w okół siebie osoby, które odciążyły mnie na moment. Na chwilkę snu, na kąpiel, na zwykły relaks.

Planowałam też, że

 będę karmić. Postawiłam sobie to za cel za który będę walczyła do upadłego.  TAK: Poległam. Później….: Ponownie poległam. Przypałętały się choroby, w życiu pojawiło się kilka faktów, przez które musiałam  przestać karmić. Żałowałam długo i wydawało mi się, że jestem złą mamą, bo daję dziecku mleko modyfikowane.

Planowałam, że

nigdy się nie zdenerwuję się na swoją córkę i że nigdy nie pokażę jej moich słabości. Dzisiaj wiem, że życie z buntującym się dwulatkiem idzie w parze ze stresem. I nie raz zdarzy mi się zdenerwować, a nawet zapłakać z bezsilności. Walczę z tym, tłumacząc sobie, że to wszystko minie i muszę być silna, choć są dni, w których doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Planowałam, że

 będę się dogadywać z własnym dzieckiem idealnie, że zrozumiemy się bez słów. I owszem, są takie dni, że sama nie mogę uwierzyć, jak wielka jest bliskość matki i dziecka, ale są też takie, w których od rana do wieczora zadaję sobie pytanie: o co ci dziecko chodzi?

Planowałam, że

 będę mieć idealne ciało, że kiedy tylko na świecie pojawi się dziecko, ja wezmę się za siebie. Nie wzięłam. Zaczynam każdego tygodnia, chcę walczyć z ciałem, z rezstępami, ale ciągle mi nie idzie.

Chciałam być perfekcyjną mamą, bo wydawało mi się, że wszystkie inne mamy właśnie takie są. Że one karmią, że są wyrozumiałe, że nie podnoszą głosu, że mają idealne ciała. Myślałam, że to ja jestem ta najgorsza. Dzisiaj wiem, że każda z nas jest idealna, bo jest najlepszą mamą dla swojego dziecka. Nie ważne, czy karmię butelką czy piersią, nie ważne czy na moim ciele są rozstępy, czy ich nie ma. Każdej z nas zdarza się mieć gorszy dzień, denerwując się wtedy o wszystko, a także jest po prostu zmęczona. Najważniejsze, że dla dziecka jesteś perfekcyjna. I dzisiaj wiem, że nie mogę oczekiwać od siebie cudów. Mogę dążyć do tego, by być jak najlepszą, ale życie zawsze ma swój plan i niekoniecznie jest on spójny z moim.

Mama też może mieć kryzys !

Autorka:

Monika Kampczyk

www.kamperki.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − 3 =